Przyjemna muzyka nad jeziorem

Wydział Kultury i Promocji Starostwa Powiatowego w Kartuzach zgotował nam nie lada przyjemność. Przez dwa dni, 20 i 21 sierpnia, mieszkańcy całego powiatu oraz turyści mogli wieczorami rozkoszować się subtelną i poetycką muzyką rozbrzmiewającą nad Jeziorem Ostrzyckim. Choć program festiwalu skierowany był do wąskiego grona odbiorców, to okazało się, że osób, które miałyby ochotę porozmyślać przy muzyce nad jeziorem jest całkiem sporo.
Pierwszy dzień festiwalowego spotkania rozpoczął Mariusz Lubomski, którego kompozycje wprowadziły publiczność w doskonały nastrój. Następnie na scenie wystąpił Krzysztof Majda, w projekcie „Tribute To Turnau". Aranżacje z elementami muzyki soul i funk dały niesamowity efekt, lecz mogły być zaskoczeniem dla miłośników muzyki Grzegorza Turnaua. Na zakończenie pierwszego dnia festiwalu wystąpił Czesław Mozil z przyjaciółmi, dając prawie dwu godzinny show - koncert, którego zachwycona publiczność długo nie zapomni. Drugi dzień festiwalu rozpoczął koncert Agaty Gałach tegorocznej laureatki festiwalu „Łagodne Spotkania Muzyczne". Zgromadzoną licznie w Ostrzycach publiczność do Paryża przeniosła Dorota Lulka, która zaśpiewała utwory Edith Piaf po polsku i francusku. Śpiewane utwory przeplatała anegdotkami i ciekawostkami z życia swojej ulubionej francuskiej piosenkarki i dzięki temu poznawaliśmy nie tylko muzykę, ale także niezwykłą osobowość Edith Piaf. Później wystąpiła Krystyna Stańko wraz z zespołem w projekcie „Secretly", inspirowanym twórczością Petera Gabriela. Pani Krystyna towarzyszyła publiczności przez cały czas trwania imprezy i ciepłym głosem konferansjerki zapowiadała wszystkich artystów. Dlatego też jej występ był długo oczekiwany, gdyż widzowie byli ciekawi, jak zaprezentuje się jako piosenkarka. Na zakończenie festiwalu Mietek Szcześniak z zespołem wykonał swoje największe przeboje. Nastrojowa muzyka, malownicza sceneria Jeziora Ostrzyckiego sprawiły, że mogliśmy spędzić w Ostrzycach dwa przyjemne wieczory. Sulęczyno kojarzone jest z jazzem w lesie, Mirachowo z bluesem w leśniczówce. Być może warto się postarać, by Ostrzyce kojarzyły się nam z romantyczną muzyką nad jeziorem.
KSz